27 lis 2014

Rzeszów - stolica (koncertowej) stagnacji

Ten tekst rodził się w bólach, i miesiącami jeśli nie latami. Miałem problem z jego napisaniem, z różnych przyczyn, między innymi dlatego że przecież nie sra się do własnego gniazda. Ale w końcu przyszła odwaga, pora spuścić powietrze.

Rzeszów. Niemal dwieście tysięcy mieszkańców, miasto wojewódzkie. Wydawać by się mogło, że owy administracyjny status zobowiązuje również w kwestii koncertów. Mam tu na myśli ich częstotliwość a przede wszystkim różnorodność. Niestety odnoszę wrażenie że jeśli chodzi w szczególności o to ostatnie, to  jesteśmy raczej Ustrzykami Dolnymi a nie stolicą Podkarpacia.

Od lat obserwuje wciąż ten sam schemat. Coma, Happysad, Strachy Na Lachy plus ewentualnie jakieś reggae oraz nieśmiertelny Kult z Kazikiem. Oczywiście w pewnym sensie rozumiem właścicieli klubów - sprowadzają zespoły na których jest stuprocentowa szansa zarobienia dobrych pieniążków. Doprowadza to niestety do takich sytuacji, że zdarza się iż ten sam zespół pojawia w się nawet dwa
razy w tym samym roku np na juwenaliach a później na koncercie biletowanym

kolejka na koncert Happysad, Klub Pod Palmą, 2007 r.
Na szeroko pojętą alternatywę niestety na muzycznej mapie Rzeszowa pozostaje zaledwie skrawek miejsca. Sytuację próbuje ratować ostatnimi czasy klub Vinyl; Underground Pub zazwyczaj też stara się trzymać fason a tak poza tym jak to pewien polityk stwierdził, h×× d××× i kamieni kupa. Dwa, trzy kluby nie załatwiają sprawy. Zdaje sobie sprawę że problem jest bardziej złożny i nie sprowadza się tylko do woli wyzej wymienionyh właścicieli. Mimo wszystko mierzi mnie i frustruje taki stan rzeczy.
Marzy mi się w moim pięknym mieście na przykład koncert Contemporary Noise Sextet, albo aby ktoś ponownie zaprosił do nas Quidam, czy chociażby Komety.

To są moje li tylko pobożne życzenia, i wiem że nieprędko zostaną spełnione (jesli w ogóle). Jedynym wyjściem dla podobnych mnie osobników jest zwyczajnie ruszenie w Polske za przykładowo rzeczonymi zespołami.
Jednym słowem - niech żyje w Rzeszowie rozrywka dla mas!