16 lis 2010

Jean-Michel Jarre w Rzeszowie - porażka pod względem wizualizacyjnym

Wczoraj do Rzeszowa zawitał sam Jean-Michel Jarre ze swoimi muzykami towarzyszącymi. Jako, że to ikona muzyki elektronicznej,
a sam mając lat kilkanaście "katowałem" kasety z jego albumami, postanowiłem że wybiorę się zobaczyć Mistrza w akcji.

Okazja nadarzała się tym bardziej, iż bilet kupiłem po preferencyjnej cenie 50 zł (podziękowania dla Ani! :) ).
Zanim napisze kilka słów ode mnie a propos koncertu, odddajmy miejsce dla występu samego artysty:




Cóż mogę napisać od siebie ? Przyjemnie było się cofnąć do lat młodości i przypomnieć sobie te wszystkie stare (ale jarre ;) ) utwory. Na jakość dźwięku też nie mogłem narzakać pomimo już "legendarnej" ;) akustyki Hali na Podpromiu.

Natomiast oprawa wizualna pozostawiała wiele do życzenia. Na przeciwko tego co prezentowało w spotach rekalmowych Radio Rzeszów i o czym wypisywały rzeszowskie Nowiny można śmiało stwierdzić że koncert jako wielkie widowisko moim skromnym zdaniem to używając kolokwializmu - klapa i nieporozuminie. Szumnie wygłszane slogany, że czeka nas wielkie "szoł"
trójwymiarowe i pokaz laserów na najwyższym poziomie to zwyczajne nadużycie ze strony mediów.

Owe lasery plus wielki ekran (na którym tak naprawdę rzadko kiedy działo się coś ciekawego) to trochę za mało. Takie rzeczy prezentowało już radio RMF na imprezach plenerowych z cyklu "Inwazja Mocy" kilka lat temu i to z wiele większym rozmachem i jakością. I wcale nie tłumaczy moim zdaniem ekipe odpowidzialną za oprawę wizualną to, że koncert odbywał się w hali.








Podsumowując, na ten koncert warto było pójść za 50 zł, ale jeśli ktoś czekał na występ Jean-Michel Jarre'a z bogatą aranżacją świetlną to srodze się pewnie zawiódł i gdybym miał zapłacić te 175zł (za to miejsce) zamiast wspomnianych 50-ciu, srodze bym żałował.

Można tylko liczyć że w przyszłości media wezmą poprawkę na to co wygłaszają i miast mamić ludzi iluzoryczną wizją wielkiego spektaklu, stonują zapowiedzi.
Choć tak naprawdę życzyłbym sobie i Wam drodzy czytelnicy abyśmy doczekali prawdziwej inwazji światła przy okazji następnego koncertu Mistrza.