13 gru 2010

Festiwal Przestrzeni Miejskiej (Rzeszów 11.12.2010 Hala Obrabiarek) - krótka recenzja


To był paskudny dzień na wyjście wieczorem gdziekolwiek.
Mróz, zacinający wiatr (połączony z sypiącym śniegiem)
nie motywował bynajmniej do eksploracji terenu Festiwalu Przestrzeni Miejskiej, który to miał odbyć się  w starej, opustoszałej (a raczej niezagospodarowanej) Hali Obrabiarek na terenie rzeszowskiego PKP.

A jednak zachęcony perspektywą zobaczenia ponownie na żywo
The Car Is On Fire a przede wszystkim pierwszy raz Mikromusic, postanowiłem ruszyć swoje 4 litery z ciepłego fotela.

Intrygowała też sama forma i miejsce nowo powstałego festiwalu, który to kusił powiewem świeżości na naszym
quasi-zmonopolizowanym przez LIVE „poletku” koncertowym Rzeszowa. I jak się później okazało, razem ze mną skusiło się ponad 1000 osób.


Skłamałbym, gdybym napisał, że nie warto było. Tych, którzy nie byli zapraszam do zobaczenia, co stracili. Całą resztę również namawiam do szybkiego cofnięcia się w czasie, aby na spokojnie znów zanurzyć się choć na chwile w dźwiękach Mikromusic ze zjawiskową Natalią Grosiak oraz The Car Is On Fire.







Natomiast jeśli chodzi o samą lokalizację to jestem bardziej niż zachwycony. Hala Obrabiarek doskonale wpisuje się w krajobraz koncertowy Rzeszowa. Ten stary, nieużytkowany budynek, który
w pewnym sensie „straszy” industrialną scenerią/scenografią niczym
z post-nuklearnego świata (oczywiście w sensie niepejoratywnym),
aż prosi się aby tchnąć w niego nowe życie.

Klimat i nazwa (Hala Obrabiarek! – cały czas fascynuję się tą nazwą) niechybnie przyczynią się do sukcesu festiwalu ale nie tylko jego samego. Wróżę, iż miejsce to wpisze się na stałe w mapę koncertową Rzeszowa (ba! podejrzewam iż ma szanse promieniować muzycznie w obrębie całego Podkarpacia), i będzie realną przeciwwagą/uzupełniniem dla drogiego, mainstreamowego LIVE’u.

Teraz można mieć li tylko nadzieję, że włodarze naszego miasta
(na czele z Prezydentem Rzeszowa), docenią wysiłek jaki włożyli organizatorzy całego przedsięwzięcia, i pomogą w rozkręceniu tego przyszłego (miejmy nadzieję) centrum kulturowego Rzeszowa.

Z korzyścią dla nas wszystkich.

16 lis 2010

Jean-Michel Jarre w Rzeszowie - porażka pod względem wizualizacyjnym

Wczoraj do Rzeszowa zawitał sam Jean-Michel Jarre ze swoimi muzykami towarzyszącymi. Jako, że to ikona muzyki elektronicznej,
a sam mając lat kilkanaście "katowałem" kasety z jego albumami, postanowiłem że wybiorę się zobaczyć Mistrza w akcji.

Okazja nadarzała się tym bardziej, iż bilet kupiłem po preferencyjnej cenie 50 zł (podziękowania dla Ani! :) ).
Zanim napisze kilka słów ode mnie a propos koncertu, odddajmy miejsce dla występu samego artysty:




Cóż mogę napisać od siebie ? Przyjemnie było się cofnąć do lat młodości i przypomnieć sobie te wszystkie stare (ale jarre ;) ) utwory. Na jakość dźwięku też nie mogłem narzakać pomimo już "legendarnej" ;) akustyki Hali na Podpromiu.

Natomiast oprawa wizualna pozostawiała wiele do życzenia. Na przeciwko tego co prezentowało w spotach rekalmowych Radio Rzeszów i o czym wypisywały rzeszowskie Nowiny można śmiało stwierdzić że koncert jako wielkie widowisko moim skromnym zdaniem to używając kolokwializmu - klapa i nieporozuminie. Szumnie wygłszane slogany, że czeka nas wielkie "szoł"
trójwymiarowe i pokaz laserów na najwyższym poziomie to zwyczajne nadużycie ze strony mediów.

Owe lasery plus wielki ekran (na którym tak naprawdę rzadko kiedy działo się coś ciekawego) to trochę za mało. Takie rzeczy prezentowało już radio RMF na imprezach plenerowych z cyklu "Inwazja Mocy" kilka lat temu i to z wiele większym rozmachem i jakością. I wcale nie tłumaczy moim zdaniem ekipe odpowidzialną za oprawę wizualną to, że koncert odbywał się w hali.








Podsumowując, na ten koncert warto było pójść za 50 zł, ale jeśli ktoś czekał na występ Jean-Michel Jarre'a z bogatą aranżacją świetlną to srodze się pewnie zawiódł i gdybym miał zapłacić te 175zł (za to miejsce) zamiast wspomnianych 50-ciu, srodze bym żałował.

Można tylko liczyć że w przyszłości media wezmą poprawkę na to co wygłaszają i miast mamić ludzi iluzoryczną wizją wielkiego spektaklu, stonują zapowiedzi.
Choć tak naprawdę życzyłbym sobie i Wam drodzy czytelnicy abyśmy doczekali prawdziwej inwazji światła przy okazji następnego koncertu Mistrza.

28 paź 2010

VII Wieczór z Muzyką Dead Can Dance - 31.10.2010 Underground Pub



Blog w zamierzeniu powstawał jako blog stricte koncertowy,
ale że nadarza się okazja aby dowiedziało się o tym wydarzeniu więcej osób, pozwoliłem sobie umieścić krótką notkę.

Zapraszamy serdecznie wszystkich
na Wieczór przy Muzyce Dead Can Dance.
Impreza odbywa się w miare regularnie od 10 lat,
w tym roku będzie to już siódma z kolei odsłona.

Cyklicznie już, dźwięki, które wypełnią wieczór pochodzić będą
z płyt regularnych DCD, ale i również z solowych dokonań Lisy Gerrard
i Brendana Perryego. Zapraszamy wszystkich na tą jakże mistyczną
podróż poprzez dźwięki, dzięki którym każdy z nas może spróbować
osiągnąć swoje własne katharsis.

Dead Can Dance - muzyka zamkniętych oczu i otwartego umysłu.

Wstęp wolny. Zapraszamy.

31 październik 2010, godz. 20:00
Underground  Pub
ul. Matejki 10
Rzeszów

18 paź 2010

Grzegorz Turnau symfonicznie

        Od tego koncertu minęło już trochę czasu ale nie sposób moim zdaniem o nim nie wspomnieć choćby słów kilka.
         Był to czas nadchodzących wakacji, kiedy to zazwyczaj panuje posucha koncertowa. Mimo tego, w miejscowości Paszczyna koło Dębicy miał się odbyć nader interesujący festiwal Chatstok. Niestety nie znalazłem nikogo kto by się chciał tam pofatygować, więc postanowiłem wybrać się na rzeszowski rynek, na koncert Grzegorza Turnaua z towarzyszeniem Orkiestry Filharmonii Rzeszowskiej.
I z perspektywy czasu mogę zaryzykować twierdzenie, że popełniłbym duży błąd gdybym opuścił ten występ.



Wspaniałe aranżacje (niesamowicie wzbogacające znane wszystkim utwory), świetny kontakt z publicznością i sprzyjająca pogoda sprawiły, że śmiało mogę zaliczyć ten koncert do jednego z najlepszych w tym roku (obok krakowskiego występu Anathemy ;] ). Popatrzcie i posłuchajcie zresztą sami.



5 paź 2010

Koncertowy sezon czas rozpocząć

Trochę nie pisałem, czas ujarzmić lenia - na dniach zaległe relacje koncertowe i obietnica relacji na bieżąco. Obiecuję! :)

19 maj 2010

Juwenalia rzeszowskie 2010

Juwenalia Juwenalia i po Juwenaliach.
W tym roku wszystkie rzeszowskie wyższe uczelnie połączyły siły i zorganizowały święto studentów pod wspólnym szyldem. Szkoda li tylko że z szumnych zapowiedzi o zaproszeniu zagranicznych gwiazd pozostały puste deklaracje.
Można uznać że impreza w miarę się udała, lecz niestety dużym minusem w moim odczuciu jest fakt, iż organizatorzy rok w rok fundują nam praktycznie te same zespoły (Indios Bravos, Habakuk, Farben Lehre, Jamal), lub te, które już w tym roku na koncercie w naszym mieście gościły (Coma, Lao Che, Farben Lehre, Strachy Na Lachy).
Mam nadzieję że za rok organizatorzy pokuszą się
o bardziej oryginalny skład.

Zapraszam do obejrzenia relacji z kilku tegorocznych koncertów
które odbyły się w ramach rzeszowskich Juwenalii.








21 mar 2010

Lao Che, Klub Pod Palmą, Rzeszów 20.03.2010

Wybrałem się wczoraj na wyczekiwany przeze mnie koncert Lao Che Pod Palmą. Byłem ciekawy przy okazji jak będzie wyglądać frekwencja, zważywszy że w tym samym czasie grała Coma w klubie Live.
Jak się okazało, wszystkim wyszło to na dobre. Ludzi przyszło sporo ale nie do przesady, poprzez co nikt chyba nie czuł się jak w puszce
z sardynkami. Przyszli (pisząc banalnie) ci, którzy stawiali sobie wyżej Lao nad Comę,
ot co.



I jak zaraz będziecie mieli przyjemność się przekonać, Spięty z ekipą jest niezmiennie w wysokiej formie. To  trzeci ich koncert, który "zaliczyłem" a już nie mogę się doczekać czwartego.
Cud miód na uszy.

Utwory z koncertu będą się sukcesywnie pojawiać
poniżej, na przestrzeni następnych kilku dni,
zapraszam do obejrzenia relacji:












1 mar 2010

Tłusty, koncertowy marzec - część I

Nadszedł kolejny miesiąc w tym roku a razem z nim prawdziwy wysyp ciekawych koncertów w Rzeszowie.


PUSTKI

Już 4 marca za zupełną darmochę, w klubie LIVE w ramach imprezy "Politechnika – OFF ART NIGHT" będzie można zobaczyć a przede wszystkim usłyszeć zespół Pustki.

Zespół pewnie co poniektórym znany choć mimo wszystko wg mnie zbyt mało doceniany, ale jeśli ktoś jeszcze nie zapoznał się z ich twórczością to będzie miał w najbliższy czwartek okazje to nadrobić. Poniżej teledysk do utworu Kalambury, promującego ich ostatni album o takiej samej nazwie:



PRZĄŚNICZKI

Tego samego dnia, o godzinie 20.00, w pubie Anomalia (też za darmo), wystąpi mało znany zespół Prząśniczki. Miałem przyjemność być na ich koncercie w ubiegłym roku, w śp. klubie 1/4 Mili, i musze przyznać, że mnie ujęli swoim bezkompromisowym muzycznym stylem.

Recenzję z ich ostatniego pobytu w naszym mieście można przeczytać tutaj dzięki niezawodnemu avatarovi który  mnie na ten koncert namówił (pozdrowienia).



Na tyle byłem zachwycony tym ostatnim ich występem, iż zamierzam się spóźnić tego wieczoru do LIVE'u na koncert Pustek. Trochę żałuję, że nie zobaczę z tego powodu rzeszowskiego Animusa, który ma rozgrzewać publiczność przed gwiazdą wieczoru, ale pewnie jeszcze nie raz będzie okazja zobaczyć chłopaków w akcji.

A propos Prząśniczek, to ktoś ciekawie napisał, że zespół koncertując,"Wszędzie pozostawia niepewność u nieświadomych odbiorców, produkje surrealistyczne wizje, po których słuchacze wracając do domów odczuwają niepokojące mrowienie w nadgarstkach oraz szuka prawdziwych fanów grubymi nićmi szytej muzyki Prząśniczek."
;-)
Nic dodać, nic ująć. Polecam z całego serca ten koncert. A później oczywiście Pustki.


JESUS CHRYSLER SUICIDE

Dzień później 5 marca (piątek), w klubie Pod Palmą zagrają już weterani rzeszowskiej sceny muzycznej a zarazem wizytówka naszego miasta jeśli chodzi o mocniejsze uderzenie - Jesus Chrysler Suicide.

Warto się tam pojawić bo bilety nie są drogie, rzekłbym wręcz że są nieproporcjonalnie tanie (20 zł) do tego co będziemy mogli usłyszeć,
a z tego co mi wiadomo, koncert będzie obfitował w kilka niespodzianek.


 Z dobrze poinformowanych źródeł mogę przybliżyć wam kilka szczegółów a propos koncertu, które nie znajdziecie nigdzie indziej ;-).

Zespół pojawi się po ponad półrocznej nieobecnosci w Rzeszowie, i zaprezentuje kilka nowych utworów. Będzie  można m.in. usłyszec cover, który zespół stworzył specjalnie pod kątem tego koncertu. Na scenie pojawi się też specjalny gość, którego zespół jeszcze (nomen omen ;-) ) nie gościł. Pojawi się też utwór zagrany przez JCS na instrumentach akustycznych. Czyli same atrakcje,  wstyd sie nie pojawić :-)



Poniżej możecie zobaczyć jak zespół sobie radził na ostatnim koncercie w Rzeszowie w ramach RzeszOFF Art Festival. Gorąco polecam i zapraszam na koncert który już tuż tuż, bo za 4 dni.




HEY

Jeśli ktoś nie będzie miał dość (ja na pewno nie ;-) ), to w 3 dzień a konkretnie w sobote, 6 marca, w klubie LIVE pojawi sie długo przeze mnie oczekiwany, biletowany koncert HEY.



Nie przez przypadek napisałem "biletowany". Ostatni ich koncert w Rzeszowie, a do tego ostatni plenerowy tamtego roku, wypadł całkiem nieźle ale dało się odczuć że część gawiedzi jest tam zgromadzona bardziej lub mniej przypadkowo.Ostatnia ich płyta (Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy! - jakże inna od pierwszej a zarazem najbardziej dojrzała ze wszystkich),  wręcz wymaga aby koncert na którym popłyną utwory z tejże płyty, odbył sie przy świadomych i zaangażowanych słuchaczach/fanach. Czekam z niecierpliwością na ten koncert. Mam nadzieję że Wy również.

Mi już ślinka leci:



C.D.N.

21 lut 2010

KNŻ, Live Club, Rzeszów 20.02.2010


Na ten koncert od dawna czekało wiele osób. Ja tez ostrzyłem sobie na niego zęby. Wprawdzie bilety były dostępne w sprzedaży do ostatniej chwili, ale LIVE mimo wszystko zapełnił się prawie po brzegi.


Na początek jako support act miał nas uraczyć swoją muzyką (?) niejaki zespół Le Moor.
Jako że z ich ostatniego koncertu wyniosłem bardzo negatywne odczucia (18 lutego 2009 grali tez jako support przed Lao Che), nie nastawiałem się na zbyt wiele. I niestety nie pomyliłem się ani trochę.

Fatalna sekcja rytmiczna, wokalista śpiewa niedbale i bez poczucia świadomości tego co robi. Pewnie się narażę fanom zespołu ale przy wysłuchiwaniu dźwięków które panowie ci tworzą, zwyczajnie zaczynają boleć zęby. Generalnie proponuje zmiane nazwy na "Muzyczne flejtuchy". To tyle moich osobistych odczuć w temacie zespołu Le Moor.


Po krótkiej przerwie na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru. Przyznam się, że trochę się rozczarowałem. To był naprawdę dobry koncert, ale... no właśnie - zabrakło polotu. Miałem wrażenie że na scenie grają fachowi rzemieślnicy. Nie czuć było emocji, tego, co było by dopełnieniem tego koncertu. Nie oczekiwałem że Kazik czy Litza zaczną biegać po scenie, bądź co bądź mają już swoje lata i co poniektórzy problemy zdrowotne. A jednak czegoś brakło. To był dobry koncert, lecz mogło być zdecydowanie lepiej. Mam nadzieję że to tylko mały błąd w sztuce.

Tak czy inaczej na scenie było gorąco ponieważ stage diving królował niepodzielnie co prowadziło momentami do sytuacji gdzie na scenie było więcej osób z publiczności i ochrony niż suma całego zespołu ;-)



Zapraszam na relację wideo.


4 lut 2010

Bilety na koncert Kazika Na Żywo

Bilety na KNŻ w klubie LIVE, właśnie od dziś pojawiły się w sprzedaży. Wszystkim którzy zamierzają się wybrać na koncert, podpowiadam o szybkim zakupie biletu, bo jak znam życie kilka dni wystarczy i będzie "po zawodach".














 
Dodam tylko że KNŻ zagości u nas po ponad 6-letniej przerwie.
Poniżej punkty sprzedaży biletów:


Sklep Muzyczny 102 ul. Dąbrowskiego 60,
tel. 501 337 087

Kino Zorza ul. 3 Maja 28
tel. 17 853 26 37,

Trasa Podziemna Rynek 26
tel. 17 875 47 74,

Icam House Hotel - Recepcja al. Rejtana 1
tel. 17 853 76 00,
 
Skate Shop Dibo ul. Kopernika 16,

Skate Shop Code ul. Matejki 4

30 sty 2010

Maria Peszek Live

Na tym koncercie nie miało mnie być, i przyznaje że gdyby tak się stało, duuużo bym stracił. Bardzo dużo.

Zawsze do Peszek miałem ogromną rezerwe, wręcz nie przepadalem za nią i jej muzyką. Ostatnimi czasy postanowiłem
to zmienić i przesłuchałem ostatnią płytę "Maria awaria".
Diametralnie zmieniłem zdanie.
Koncert po prostu mnie zmiażdżył. Ostatnio byłem na koncercie Dąbrowskiej i jak można sobie wyobrazić Maria to absolutne przeciwieństwo Ani.
Kobieta wulkan na scenie. Pewna siebie.Jakby sie na tej scenie urodziła.
Zapraszam na filmy.

20 sty 2010

Ploteczki koncertowe

Wygląda na to, że po dłuższej nieobecności w Rzeszowie, zawita do nas niebawem Kazik Na Żywo.

Gwoli przypomnienia dodam że grupa reaktywowała się w poprzednim roku a dokładnie rzecz biorąc to decyzja zapadła już w 2008r. ale same koncerty rozpoczęły w lutym 2009.

Tak czy inaczej plotki głoszą, iż koncert miałby się odbyć 20 lutego w Live, co niejako już potwierdza support w postaci Le Moor na swojej stronie. Lecz jeśli by patrzeć na aktualny  harmonogram koncertowy klubu Live to tego dnia śpiewa tam Irena Santor ;-)


Co z tego wyjdzie ? Pożyjemy zobaczymy. Sprawa nie jest przesądzona bo według planów koncertowych z oficjalnej strony KNŻ, pomiedzy 19-tym a 21-ym jest luka, a dodatkowo 21-ego KNŻ gra w Krakowie.
Akurat mieli by blisko po koncercie w Rzeszowie do Kraka ;-)

Podejrzewam że na decyzję o przyjeździe do Rzeszowa miał dość istotny wpływ koncert Kultu, który odbył się w grudniu zeszłego roku właśnie w Live. Frekwencja i dobre przyjęcie (jak zwykle zresztą) pomogły zapewne temu, iż Kazik z zespołem w końcu pojawi się i u nas.

18 sty 2010

Ania Dąbrowska, Rzeszów, Live Club - 15.01.2010

W ostatni piątkowy wieczór wybrałem się na koncert Ani Dąbrowskiej. Przyznaję że szeroko pojęty pop, to nie jest mój konik muzyczny, ale z racji pewnych sentymentów bardzo lubię śpiewanie tej pani.

Poza tym chciałem w końcu zobaczyć jak wygląda „nadzieja koncertowa” w postaci nowego klubu. Mam na myśli oczywiście działający od półtora miesiąca Live Club. I tutaj pierwsze zaskoczenie. Cena biletów do niskich nie należała (45-55zł), a po wejściu zastałem tłum (przez duże t) fanów a raczej w przeważającej większości fanek ;-) .
Kryzys chyba rzeczywiście mamy już za sobą.

Sam klub może nie zrobił na mnie jakiegoś oszałamiającego wrażenia, ale obraz ilości osób które są w stanie się pomieścić w klubie zdecydowanie się zmienia na korzyść, po ogarnięciu tematu od środka. W porównaniu z Palmą, można spokojnie stwierdzić, że Live ma ponad dwukrotnie większą pojemność.

Jeśli chodzi o sam koncert, to udał się rewelacyjnie. Nawet sama Ania była chyba dość mocno zaskoczona faktem że frekwencja była naprawdę spora.
W ogóle się nie spodziewałam, że będziecie tak dobrze reagować” – powiedziała w trakcie bisów.



Najbardziej przypadł mi do gustu utwór Bang Bang -  cover, który w oryginale śpiewa Nancy Sinatra. Większości pewnie znany jest przede wszystkim ze ścieżki dźwiękowej do Kill Bill’a. Piosenka ta zagości na nowej płycie Ani („Ania Movie”), która będzie się składać z coverów które zostały wykorzystane do filmów z ostatnich klkudziesięciu lat.



Fenomenalna aranżacja. Powoli zaczynam ją bardziej lubić niż oryginał.



Cały zapis z  koncertu (13 utworów) w postaci playlisty do oglądnięcia poniżej:



16 sty 2010

Zaczynamy!

Witam wszystkich, tym oto skromnym wpisem chciałbym zainaugurować mojego bloga, ktory w przewazającej większosci będzie zapisem video - z historii koncertowej naszego miasta.

Zapraszam serdecznie.